czwartek, 20 listopada 2014
Komosa ryżowa (quinoa)
Komosa ryżowa jest źródłem wysokiej jakości roślinnego białka. Dlatego polecana jest wegetarianom i weganom.
Zawiera ona bowiem komplet aminokwasów, w tym lizynę, która rzadko jest spotykana w produktach roślinnych. Lizyna jest ważna, ponieważ pomaga w budowie chrząstek.
Quinoa zawiera także mnóstwo witamin i związków mineralnych: witaminy C, D, E i te z grupy B, oraz żelazo, miedź, wapń, potas, magnez, cynk, mangan i fosfor.
Stymuluje hormon wzrostu, dzięki wiązaniom takim jak arginina i histydyna.
Ma niski indeks glikemiczny i zawiera dużo błonnika, więc polecana jest osobom odchudzającym się.
Co ważne, nie zawiera glutenu, więc mogą ją jeść osoby chorujące na celiakię i będące na diecie bezglutenowej.
Na zdjęciu: komosa ryżowa czarna, borówki amerykańskie, mandarynki, orzechy włoskie i migdały prażone w syropie klonowym.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Mała dawka motywacji
Marzenia są po to, by się spełniały. Trzeba wyznaczać sobie cały czas nowe cele, trzeba wciąż próbować nowych rzeczy. Ja należę do osób, które lubią stawiać sobie wysoko poprzeczkę, lubię żyć na wysokich obrotach. Robiąc coś staram się dawać z siebie wszystko. Wierzę, że uczciwa praca może przynieść sukces.
Piszę to, ponieważ moim nowym celem na rok 2015 jest próba swoich sił w triathlonie. Jeszcze nie wiem dokładnie kiedy, gdzie i na jakim dystansie. Dla mnie, jako pływaczki, będzie to nie lada wyzwanie, ponieważ nigdy nie byłam zbyt dobrą biegaczką, a do roweru też mnie jakoś nie ciągnęło. Jednak uważam, że trzeba przełamywać swoje opory i próbować nowych rzeczy. Na tym też m.in. polega trening sportowca.
Was też zachęcam do podejmowania wyzwań. Do robienia rzeczy, o których myślicie od dłuższego czasu, ale boicie się, że nie dacie rady lub że Wam się nie uda. Pamiętajcie, że sukces osiągają ci, którzy nie boją się ryzyka i bez przerwy chcą się rozwijać, szukając nowych bodźców.
Ważne, aby nigdy się nie poddawać, nawet jeśli początki bywają bardzo trudne.
niedziela, 16 listopada 2014
Zupa z topinambura i pasternaka
Weekend bardzo intensywny, bardzo dużo pracy, za to czasu na wszystko zdecydowanie za mało, dlatego dziś na obiad coś szybkiego i pożywnego: zupa z topinambura i pasternaka.
Topinambur i pasternak - warzywa niegdyś bardzo popularne w Polsce, obecnie ciężko dostępne w przeciętnym sklepie. Częściej je można spotkać dziko rosnące.
Topinambur to roślina bulwiasta, o bardzo dużej zawartości inuliny, która działa jak prebiotyk, czyli substancja, która powoduje wzrost dobroczynnej mikroflory jelit.
Pasternak, często mylony z korzeniem pietruszki, smak ma bardziej zbliżony do marchewki. Ma działanie uspokajające, pobudza trawienie, reguluje krążenie i działa moczopędnie. W wielu dietach korzystne byłoby stosowanie pasternaku w zamian za wszechobecne ziemniaki.
Składniki:
-1 cebula
-1 por
-3 korzenie pasternaku
-3 bulwy topinamburu
-garść orzechów (u mnie to były włoskie i pini)
-przyprawy: sól, pieprz, majeranek, tymianek, kurkuma, czosnek mielony, imbir
-łyżka masła
Pasternak i topinambur wyczyściłam i obrałam. W garnku zeszkliłam wcześniej pokrojoną cebulę i por. Pasternak i topinambur pokroiłam na mniejsze kawałki i wrzuciłam do garnka z cebulą i porem. Wlałam wodę (około pół litra) i wszystko dusiłam. Pod koniec duszenia wrzuciłam orzechy i przyprawy. Wszystko razem zmiksowałam, kiedy warzywa były miękkie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


